Kierunek Burgas! Ja Polka i ja dziecko Bałkanów


Wspólną cechą wszystkich nacji zamieszkujących piękną Bułgarię jest ich towarzyskość i zamiłowanie do spędzania czasu w gronie szerszym niż najbliższa rodzina. Widać to we wsiach i w miastach. Sąsiedzi gawędzą przy małej czarnej w kawiarenkach, które są co krok, prawie przy każdym bloku w dużych aglomeracjach i w małych osadach, gdzie czasem kafejkę zastępują stoliki wystawione przed sklepem. Bułgarzy uwielbiają na co dzień i od święta bywać w knajpkach. W większych miastach mają ulubione miejsca, w których mogą słuchać swojej narodowej muzyki, tańczyć tradycyjne horo i cieszyć się chwilą. Przy stołach siedzi zwykle kilka osób, bo bardziej wolą się „gościć” w urokliwej restauracyjce niż w domu. Dotyczy to ludzi w każdym wieku, bardzo młodych i tych na emeryturze.
Życie toczy się trochę wolniej i na większym luzie, ale nie jest pozbawione codziennych trosk i kłopotów, od których Bułgarzy umieją się zdystansować. Lubią sobie głośno ponarzekać (ooj lubią), a jednocześnie jest w nich optymizm, który każe im wierzyć, że są sposoby na zwalczenie przeciwności losu, czasem nas zaskakujące, ale są i wspomnimy o nich w dalszej części.
Wszystko o czym piszemy dotyczy zdecydowanej większości, bo oczywiście jak wszędzie, tak i tu znajdziemy wyjątki. Pewne jest, że specyficznego klimatu nie poczujemy w zamkniętych kurortach w otoczeniu innych turystów, ani podczas programów folklorystycznych.
Bułgaria ma urok, który wielu uzależnił. I chociaż są miejsca, których urodę szpeci „dzieło” stworzone przez człowieka, wiemy, że w życiu czasem trzeba zmrużyć oczy, żeby dostrzec piękno.
Zapraszamy w naszą kolejną „książkową” podróż.

Skarlet (Polka, która pół życia spędziła na Bałkanach)
i
Albert (dziecko Macedończyka i Greczynki z nad Morza Egejskiego – urodzone w Bułgarii).